Sunday, April 26, 2009

26 kwietnia, niedziela

W niedziele, w ramach "odpoczynku" wybralismy sie na przejazdzke rowerowa. Oczywiscie zar sie z nieba lal, ja ciagnelam za soba przyczepke z dwojka dzieci, no ale nic, pojechalismy odpoczywac. Sesja fotoreportera rozpoczela sie dopiero w polowie drogi jak zatrzymalismy sie popluskac w strumyku dla ochlody. Dzieciaki w miare zadowolone, Sofia skakala po kamieniach z tata, z jednego "statku" na drugi.


Kloda byla idealnym miejscem na lunch:
Tu Sofia z kolega w przyczepce:

Tu kilka fajnych miejsc przez ktore przejezdzalismy:


Sofia podziwia widoki...


25 kwietnia, sobota

W sobote napracowalismy sie za wszystkie czasy :) Glownym celem bylo przygotowanie gruntu pod nowa hustawke. Najpierw wiec trzeba bylo zerwac trawe, potem przekopac ziemie. Pozostalo jeszcze wyrownac grunt. Wiec zaczelo sie tak...

Tak wyglada wyciety kawalek trawy.

A tak wyglada ta maszyna do wycinania trawy :)

A tak wygladalo to po godzinie pracy:

A tak w porze lunchu:
Po poludniu przyszlo nam pozbyc sie naszych slicznych "roladek" - wypelnilismy trucka 4 razy, czyli 3 tony trawy na trucka a potem z trucka. Dobrze ze mielismy znajomego blisko od nas, ktory bardzo chcial nasza trawe.
Po 10 godzinach pracy praktycznie non stop, pozostalo juz tylko wypic piwo i zjesc lekki obiad. Na porzadny obiad zabraklo energii.

Thursday, April 23, 2009

23 kwietnia, czwartek

Sofia. W calym swoim uroku. Niech fotki mowia same za siebie...


Saturday, April 18, 2009

18 kwietnia, sobota

Dzisiaj spedzilismy caly dzien na dekonstrukcji. Bylo wiercenie, stukanie, pukanie, troche soczystych slow polecialo w kierunku zardzewialych srubek. Sloneczko przypiekalo nam ramiona i policzki, Sofia chetnie pomagala, a my kawalek po kawalku rozbroilismy to ustrojstwo. Oto nasza zdobycz w kawalkach na koniec dnia.

Sofia sie nie moze nacieszyc nowa zabawka - nawet w kawalkach.


No a przed nami jeszcze duzo duzo pracy. Teraz trzeba przygotowac grunt.

Friday, April 17, 2009

17 kwietnia, piatek

Dzisiaj dzien zaczelismy od wizyty kolezanek: byla u nas Josie z mama. Krotko po tym jak przyjechaly bylo na tyle cieplo ze wybralysmy sie na wyprawe na plac zabaw.



Ale dopiero po poludniu byl hit dnia. Sofii trafil sie w spadku wlasny plac zabaw, ktory mamy nadzieje za dzien lub dwa bedzie juz stal w ogrodzie. Mysle ze Sofia bedzie sie swietnie bawila i to blisko przy domu. Miejsca jest dosyc dla wszystkich jej malych przyjaciol. Oto fotki nowej zdobyczy (najpierw proba generalna, potem podczas dekonstrukcji):



Zobaczymy jak pojdzie jutro ciag dalszy... moze za pare dni Sofia juz bedzie sie hustala w ogrodku!

Thursday, April 16, 2009

16 kwietnia, czwartek

Dzisiaj swietnie spedzilismy przepiekne popoludnie. Bylysmy na wycieczce (i na plotkach) u Kim. Byla serwowana kawa z dodatkami, i pyszny chlebek pieczony w domu. No wiec wklejam fotoreportarz :)

Byly zmije -male i duze...

Byly lowione ryby! (Zlowilismy dwie!)

Zrobilismy lodke z klapy od piaskownicy :)

A na koniec byl dlugasny spacer do lasu no i male piwko na ochlode. (Glownie dla mam :))

No i tak wlasnie spedzilismy dzien w doborowym towarzystwie :)

Sunday, April 12, 2009

11 kwietnia, Wielka Sobota

Sobote Sofia zaczela od zrobienia sobie sniadania (cieple mleko), biedne dziecko nie moglo sie nawet doczekac pomocy... Krotko po sniadaniu, mama wyprawila Sofie na dwor korzystajac z przepieknej pogody. U Babci zawszcze czekaja fajne nowe zabawki, tutaj Sofia maszeruje z nowym wiaderkiem do baniek mydlanych. Oczywiscie z ukochana Dora.

Po spacerze, zakupach i malej drzemce, pojechalismy do kosciola poswiecic polskim zwyczajem koszyczek.

No coz, pora posilku nie zawsze wypada dokladnie wedlug planu. W kosciele Sofia ukradla sobie kawalek chleba! (Babcia pomogla w tym malym przestepstwie)

Jeszcze po poludniu udalo nam sie spedzic fajne popoludnie z Jasiem na placu zabaw. Tu Sofia na hustawkach i w tunelu :)




No a wieczorem, przed spaniem, obowiazkowo trzeba przeczytac STERTE ksiazeczek.


Pakujemy sie

Tu oto pakujemy sie na wyjazd do Babci. Najpierw trzeba zadbac o psa. Sofia prawie utonela w wielkim worku z psim jedzeniem.

Potem zadbala o pakowanie taty...

No i w koncu pora zabrac sie za wlasna torbe :)

Friday, April 10, 2009

10 kwietnia, Wielki Piatek

No wiec szykujemy sie do podrozy. Dzien zaczal sie od narzekan, placzu, i ogolnie zmeczonego dziecka ktore za wczesnie wyrwalo z lozka. Na sniadanie... makarony i butelka mleka podtrzymywana noga :)


Chwile pozniej, czyli 8:08 sytuacja byla krytyczna i wymagala Dory w TV i reszty sniadania na knapie. To po to tylko zebym ja nie osiwiala i dala rade sie spakowac zanim wroci Bill.
Za chwile idziemy sie pakowac.


Sunday, April 5, 2009

3 kwietnia, piatek

W piatek mielismy kolejny fajny dzien :) Najpierw rano bylo pyszne sniadanie - babka i mleko!


Potem trzeba bylo nakarmic psa. Tu Sofia napelnia psi pojemnik jedzeniem, po to zeby je potem podawac psu po jednym kawalku na dywanie.

Czasem w kuchni mozna sie zalapac na jakies smakolyki, ale trzeba ladnie siedziec i czekac. No wiec siedzimy i czekamy:
Potem byla u nas kolezanka z rytmiki - Josie. Zabawa swietna, a dla mamy wielki balagan do posprzatania.
Po zabawie, Sofia wymyslila ze dobrze by bylo pobawic sie w kaluzach dla odmiany!

Potem jeszcze cieply lunch, zimne mleko i popoludniowa drzemka!