Dzisiaj swietowalismy nad jeziorem dla ochlody. Najpierw Sofia urzedowala na kajaku - i czula sie na nim bardzo swojsko :)
Na lunch byl arbuz - a Sofia znowu czula sie bardzo swojsko siedzac na coolerze!
Na deser "pomaranczowe chrupki":
Na deser "pomaranczowe chrupki":
No a po zabawie trzeba oczywiscie pilke osuszyc (to pomysl Sofii a nie moj):
No i jeszcze czesc swietowala odbyla sie w Japonskiej knajpie. Sofia jadla ryz patykami jakby co najmniej jadla tak na codzien.

Takie oto pomyslowe jest moje dziecko.
A tu na linii finishu!


W Costco Sofia wyprobowala hustawki...
No a po zakupach w nagrode Sofia dostala lody smietankowe. Oto zadowolenie na twarzy mojego dziecka...
Bez komentarza.
A tutaj ze spaceru nad rzeka w Detroit z Babcia i Jasiem. Bylo tam przepieknie, Sofia zachwycona wielka woda i statkami. Pogoda byla ladna, ludzi zero, wiec idealne warunki na bardzo fajny rodzinny spacer!