Monday, May 10, 2010

Sofia & Izzie dzisiaj

Ostatnio zaczyna byc moda na randki dzieciece bez mamy. Przez to ze malolatow jest juz teraz sporo (mam na mysli mlodszych braciszkow), to czasem latwiej jest starsze dziecko podrzucic do sasiadki-kolezanki. Dzieci sa juz na tyle duze i samodzielne, ze spokojnie mozna sie nimi zajac nie majac mamy w pogotowiu. A mama ktora sie "pozbyla" jednego malolata, ma troche czasu na zalatwienie spraw, albo po prostu dla siebie. Dzisiaj wiec goscilysmy Izzie. Dziewczynki bawily sie bardzo zgodnie, a i dogaduja sie idealnie. W sumie ja im jestem tez nie potrzebna, wiec wystepowalam w roli paparazzi!


Chcialy plynac pontonem po kaluzy. Tylko kaluza troche za mala...


A tu zabawa w dzidzie i mame. Sofia to dzicia, a Izzie to mama ktora czytala ksiazeczki i ukladala dzidzie do snu.

Ogolnie wieczor bardzo udany, obiad nawet dzieci zjadly ladnie, oczywiscie nie obylo sie bez deseru... Sofia padnieta po dniu pelnym wrazen przynajmniej pieknie zasnela.

Tuesday, May 4, 2010

Sofia

Buty na wszelki wypadek zimowe... jakby kto pytal.

Mmmmm pycha!

Po ciezkim dniu :)

Spacery, kapiele, itd.

Pierwsza kapiel :)

Odpoczynek po kapieli...

Pierwszy spacer!

Wednesday, April 28, 2010

Pieczemy

Dzisiaj rano jaj Jacob spal, tak wypelnilysmy sobie czas.

Tuesday, April 27, 2010

Sofia i Jacob

Dzienna dawka moich pociech :)


Saturday, April 3, 2010

Sobotnie popoludnie

Dzisiaj po drzemce starsze dziecko zazyczylo sobie ognisko. Chciala piec marshmallow. Jesc ich nie lubi, ale piec bardzo. No i bardzo dobrze, bo w nich nie ma kompletnie nic oprocz cukru. W zwiazku z tym ze u nas dzisiaj prawie wichura, to zrobilismy male ognisko w "piecyku" na deku. Efekt: pelnia szczescia.


(W plecaku siedzi kanapka ktora zrobilam na zyczenie pol godziny pozniej. Po ognisku, Sofia zasiadla do stolu na dworze i w koncu ja zjadla).

Bardziej swiatecznie.

Tak u nas wygladala Wielka Sobota. Najpierw koszyczek przygotowalismy do swiecenia. Moze skromnie (odpowiednio jak na moje sily), ale chyba Babcia Polka by sie nie powstydzila :) Kielbasy na jutro swieconej nie bedzie, bo na wszelki wypadek dziecko ja zjadlo pod kosciolem po swieconce.

No a jak juz ksiadz skonczyl swoje, to zaprosil dzieci na poszukiwanie jajek. Jajka oczywiscie wypchane cukierkami, bo tu chyba tylko tak umieja swietowac..




Tu Sofia z kolega porownuja zdobycze... nie wiem czy tylko ilosc czy jakosc tez :)