Saturday, April 3, 2010

Sobotnie popoludnie

Dzisiaj po drzemce starsze dziecko zazyczylo sobie ognisko. Chciala piec marshmallow. Jesc ich nie lubi, ale piec bardzo. No i bardzo dobrze, bo w nich nie ma kompletnie nic oprocz cukru. W zwiazku z tym ze u nas dzisiaj prawie wichura, to zrobilismy male ognisko w "piecyku" na deku. Efekt: pelnia szczescia.


(W plecaku siedzi kanapka ktora zrobilam na zyczenie pol godziny pozniej. Po ognisku, Sofia zasiadla do stolu na dworze i w koncu ja zjadla).

No comments:

Post a Comment