Friday, June 26, 2009

Jestem duza.

Niedawno odkrylysmy ze Sofia jest juz na tyle wysoka ze stojac na stolku moze sama umyc rece. Nie siega jeszcze do samej wody, wiec robimy wtedy "basen" i w nim myjemy rece... i myjemy... i myjemy...


Lazienka nie jest po tym zbyt czysta, ale za to raczki tak, i to bardzo. To "plywanie" rekami Sofia bardzo polubila, no i swoja nowa nabyta niezaleznosc, wiec rytual powtarzamy kilka razy dziennie. Przynajmniej nie musze sie martwic o brudne rece, ktore dotykaja WSZYSTKIEGO a na koncu trafiaja do buzi.

Sofia na rowerze

Sofia nadal kocha wycieczki rowerowe, chociaz na dluzsza mete troche brakuje jej cierpliwosci. Dlatego przyczepka przewaznie jest wypchana po brzegi zabawkami, przyjaciolmi, snakami, drinkami. Tym razem Sofia przyczepila sie do torby z piciem ktora ma specjalna rurke/slomke. Bardzo jej to picie przypadlo do gustu i takim sposobem odbylismy dluga wycieczke :)


Monday, June 22, 2009

Znowu na wakacjach.

Tym razem: Put in Bay, OH. Ogolnie cala rodzina bardzo zadowolona z wycieczki. Byly statki, spacery, plac zabaw, "meleksy", piwo, wino, jaskinie, dobre jedzenie, oczywiscie lody, zwiedzanie, no i planowanie powrotnej wycieczki. Oto dowody dobrej zabawy :)

Podroz zaczela sie od wycieczki bardzo powaznym statkiem... czyli malutkim promem, glownie pasazerskim, ktory przetransportowal nas na wyspe South Bass.
Po calej wyspie przemieszczalismy sie czyms podobnym do malego meleksa (tak to sie chyba nazywa).

Byla wycieczka krajoznawcza, hustawki, a nawet znalazla sie karuzela...

Potem byl lunch na powietrzu (pieczony kurczak - pieczony na otwartym grillu tez na powietrzu) i obowiazkowo lody (czekoladowe oczywiscie!)


Po lodach grozila nam wspinaczka po schodach na szczyt wiezy wyzszej niz Statua Wolnosci w Nowym Jorku, ale na szczescie znalazla sie winda. Malutka i ciasna, ale byla. Z gory podziwialismy piekna okolice - kilka malych wysepek rozsypanych po jeziorze Erie. Koniecznie na te wyspy wrocimy.


Po wrazeniach na szczycie, byly jeszcze jaskinie, winiarnia, a na koniec pyszny obiad. Pozegnalismy sie juz na stalym ladzie. Ale na pewno jeszcze tu wrocimy.


Na Zdrowie :)

Thursday, June 18, 2009

Na wakacjach

No wiec na wakacjach bylo tak:

Bylo morze. W morzu woda slona. Woda slona nie smakowala Sofii.



Byla plaza. Przepiekna. Ale na plazy byl piasek, i Sofia stwierdzila ze sie pobrudzi. Raz nam sie udalo ja posadzic na suchym piachu ktory na szczescie latwo bylo otrzepac.


Tak poza tym to siadala laskawie tylko na reczniku lub lezaku, pilnujac dokladnie kazdego ziarenka piachu co by moglo sie do niej przykleic.


Monday, May 25, 2009

Nad jeziorem

Dzisiaj swietowalismy nad jeziorem dla ochlody. Najpierw Sofia urzedowala na kajaku - i czula sie na nim bardzo swojsko :)
Na lunch byl arbuz - a Sofia znowu czula sie bardzo swojsko siedzac na coolerze!

Na deser "pomaranczowe chrupki":

I tak to wlasnie dzisiaj swietowalismy.

Sunday, May 24, 2009

dla ochlody...

A dzisiaj tak sie chlodzilismy. Z pilka, ktora "robi deszcz".


No a po zabawie trzeba oczywiscie pilke osuszyc (to pomysl Sofii a nie moj):

a tak swietowala mama...

Swietowalam od rana. Najpierw sniadanie z pannami :)

Pozniej dostalam kartke niespodzianke od Billa - z dokladnymi wytycznymi na reszte dnia (czyli adres do salonu i o ktorej godzinie mam sie tam stawic).

No i jeszcze czesc swietowala odbyla sie w Japonskiej knajpie. Sofia jadla ryz patykami jakby co najmniej jadla tak na codzien.