Podroz zaczela sie od wycieczki bardzo powaznym statkiem... czyli malutkim promem, glownie pasazerskim, ktory przetransportowal nas na wyspe South Bass.
Byla wycieczka krajoznawcza, hustawki, a nawet znalazla sie karuzela...
Potem byl lunch na powietrzu (pieczony kurczak - pieczony na otwartym grillu tez na powietrzu) i obowiazkowo lody (czekoladowe oczywiscie!)
Po lodach grozila nam wspinaczka po schodach na szczyt wiezy wyzszej niz Statua Wolnosci w Nowym Jorku, ale na szczescie znalazla sie winda. Malutka i ciasna, ale byla. Z gory podziwialismy piekna okolice - kilka malych wysepek rozsypanych po jeziorze Erie. Koniecznie na te wyspy wrocimy.
No comments:
Post a Comment