Wednesday, January 13, 2010

Kumpelki

Pare dni temu Sofia razem z Isabelle tak oto podrozowaly na "statku, ktory lata" - flyboat.


Pozniej Sofia pobierala prywatne lekcje jazdy na rolkach. Dla niej frajda wielka, ale dla mnie to srednia przyjemnosc isc za nia zgieta w pol z wystajacym brzuchem!

Przeprowadzka ;)

Tak oto zaczela sie nasza przeprowadzka w ubiegly piatek - jak tylko meble wjechaly do nowego pokoju i panowie sobie poszli. Wagonem wozilysmy najpierw sterty ksiazek Sofii :)

Po kilkunastu minutach takiego transportu, tak oto wygladal nowy pokoj:

Po troche wszystko znalazlo swoje miejsce: ksiazki, ubranka, kocyki, zabawki... w kazdej szufladzie spi inna lalka albo zabawka, nie wazne ze nie mozna znalesc majtek. Troche pozwolilam Sofii urzadzac ten pokoj po jej mysli, bo wszystkie szuflady sa na jej wysokosci, moze wiec byc bardziej samodzielna.

Na wszelki wypadek polki na ksiazki sa dwie...

Przez pierwsze dni Sofia tylko udawala ze spi w nowym lozku... Ale to szybko przeszlo na szczescie i ze spaniem juz nie ma problemu. Nowy pokoj uwazam za urzadzony i uporzadkowany :)

Sunday, January 10, 2010

Zima nam nie straszna...

Tak oto dzisiaj walczylysmy z mrozem :) Na sankach Sofia czuje sie jak ryba w wodzie najwyrazniej... Dzisiaj byla jazda na brzuchu, plecach, przodem, tylem, i to z lalka na osobnych sankach przed nia... byla z nas wiec cala karawana!


Ale na tym nie koniec. Byla tez ostra jazda terenowa, Jasiu byl by dumny!

Zima nam nie straszna :)

Wednesday, January 6, 2010

Wypieki!

Wczoraj upieklam swoj pierwszy w zyciu bochenek chleba. To znaczy sie nie ja upieklam, tylko maszyna. A ja az tyle zdolalam co odmierzyc 5 skladnikow - zadna filozofia czyli. Ale chlebek wyszedl wysmienity, w srodku miekki, z zewnatrz chrupiacy - do zupy na obiad poszedl nam prawie caly bochenek.


Sofia tez zajadala go na sucho z wielkim apetytem - a ja nawet na deser, z dzemem :) Mniam!

Monday, January 4, 2010

Szkola kucharska!

W ubiegla sobote uczestniczylam w najprawdziwszej klasie w szkole kucharskiej. Co prawda byla to podstawowa nauka obslugi nozem, ale zabawa byla PYSZNA! W klasie bylo 12 uczniow i trzech kucharzy. Jeden uczyl, drugi pomagal, a trzeci pichcil to co nakroilismy. Tu ja, dumnie prezentuje moj nowy nabytek - najlepszy noz w klasie (w tym wsrod nauczycieli):

Kroilismy praktycnie non stop przez trzy godziny, glownie owoce i warzywa. Nauczyli nas jak trzymac noz, jak co kroic, i jak o noze dbac. Czas przelecial bardzo szybko i az szkoda bylo jak klasa zblizala sie do konca.

W zwiazku z tym ze kucharz Larry caly czas gotowal to co nakroilismy, na koniec bylismy ugoszczeni efektem naszej pracy :)




Friday, January 1, 2010

Noworoczny spacer

To juz tradycyjny, Noworoczny spacer. Tym razem wycieczka w pelnym skladzie: mama i tata, Sofia, Sammi. Zdecydowalismy sie zabrac sanki, na wszelki wypadek. Okazalo sie, ze Sofia w sankach przesiedziala wiekszosc poltora-godzinnej przechadzki po zimowym lesie. Ale tez troche brnela dzielnie przez gleboki snieg.

Po drodze byly gorki, kulki ze sniegu, trafila sie nawet budowa "zamku." Sofia (i Sammi) zachwycona byla taka nieograniczona zabawa w sniegu.

Momentami nawet niesmialo wygladalo slonce, umilajac nam wycieczke.


Po drodze sledzilismy tez zwierzyne, i nawet udalo nam sie zobaczyc jedna sarne... za ktora wydarla w pogoni Sammi, i nie bylo wiadomo czy i kiedy ma zamiar wrocic!

Zjazd z kilku dosyc stromych gor okazal sie najwieksza frajda.

Poswiatecznie...

Tak dla milych wspomnien, wklejam kilka fotek swiatecznych. Dla utrwalenia swiatecznego nastroju, ustrojonego mieszkania i czasu spedzonego razem.


Wieczorny, rodzinny spacer po Wigilijnej kolacji.


Chyba smakowalo... ale nie jestem pewna :)