Monday, May 25, 2009

Nad jeziorem

Dzisiaj swietowalismy nad jeziorem dla ochlody. Najpierw Sofia urzedowala na kajaku - i czula sie na nim bardzo swojsko :)
Na lunch byl arbuz - a Sofia znowu czula sie bardzo swojsko siedzac na coolerze!

Na deser "pomaranczowe chrupki":

I tak to wlasnie dzisiaj swietowalismy.

Sunday, May 24, 2009

dla ochlody...

A dzisiaj tak sie chlodzilismy. Z pilka, ktora "robi deszcz".


No a po zabawie trzeba oczywiscie pilke osuszyc (to pomysl Sofii a nie moj):

a tak swietowala mama...

Swietowalam od rana. Najpierw sniadanie z pannami :)

Pozniej dostalam kartke niespodzianke od Billa - z dokladnymi wytycznymi na reszte dnia (czyli adres do salonu i o ktorej godzinie mam sie tam stawic).

No i jeszcze czesc swietowala odbyla sie w Japonskiej knajpie. Sofia jadla ryz patykami jakby co najmniej jadla tak na codzien.

Sofia i przyjaciele

Tak swietowala Sofia w dniu moich urodzin, kiedy to moj genialny maz wyslal mnie na pol dnia do salonu, a Sofii zalatwil jedno dniowe kolonie.



Nie dziwne ze wieczorem miala wszystkiego dosc i nie chciala isc na obiad :)

24 maja, niedziela c.d.

Wczoraj udalo nam sie posadzic ogrodek. W tej chwili wszystko malutkie, ale trzyma fason. Jeszcze niezbyt okazale sie prezentuje, ale za miesiac to juz bedzie dzungla:

Tu rano Sofia przygotowuje roslinki do przesadzenia:

Mamy posadzone: pomidory (2 rodzaje), papryka (2 rodzaje), ogorki (2 rodzaje), brukselka, fasolka (zolta i zielona), kalafiory, brokuly, cebula (szczypiorek), seler, salata, eggplant, cukinia. I to chyba wszystko na razie :)

24 maja, niedziela

Duzo roznosci sie ostatnio dzieje. I bedzie sie jeszcze jakis czas dzialo. Ale malo dziecko dzielnie sobie z roznosciami radzi. Na przyklad pare dni temu, matka kazala spac, i uparcie nie chciala wrocic i nastawic dziecku pozytywki. Tak oto dziecko poradzilo sobie samo:



Takie oto pomyslowe jest moje dziecko.

Sunday, May 10, 2009

10 maja, niedziela

Dzisiaj byl dzien wielkiego spaceru. Sofia swietnie sie spisala, mimo zmeczenia, chlodu, i dlugasnego siedzenia w wozku, z ktorego nie pozwolilismy jej w tlumie wysiasc. Po pierwsze miala na sobie pizamke ze stopkami, wiec nie miala butow, a po drugie nie chcielismy jej zgubic w tloku 30, 000 ludzi! Bylo na prawde fajnie, spacer w przepieknym parku, no i donacje uzbierane sa przeznaczone na dobry cel - badania na wczesne wykrywanie raka piersi. A tu ja z Sofia w wielkim tlumie bialo-rozowych koszulek.



A tu na linii finishu!