Wednesday, April 28, 2010

Pieczemy

Dzisiaj rano jaj Jacob spal, tak wypelnilysmy sobie czas.

Tuesday, April 27, 2010

Sofia i Jacob

Dzienna dawka moich pociech :)


Saturday, April 3, 2010

Sobotnie popoludnie

Dzisiaj po drzemce starsze dziecko zazyczylo sobie ognisko. Chciala piec marshmallow. Jesc ich nie lubi, ale piec bardzo. No i bardzo dobrze, bo w nich nie ma kompletnie nic oprocz cukru. W zwiazku z tym ze u nas dzisiaj prawie wichura, to zrobilismy male ognisko w "piecyku" na deku. Efekt: pelnia szczescia.


(W plecaku siedzi kanapka ktora zrobilam na zyczenie pol godziny pozniej. Po ognisku, Sofia zasiadla do stolu na dworze i w koncu ja zjadla).

Bardziej swiatecznie.

Tak u nas wygladala Wielka Sobota. Najpierw koszyczek przygotowalismy do swiecenia. Moze skromnie (odpowiednio jak na moje sily), ale chyba Babcia Polka by sie nie powstydzila :) Kielbasy na jutro swieconej nie bedzie, bo na wszelki wypadek dziecko ja zjadlo pod kosciolem po swieconce.

No a jak juz ksiadz skonczyl swoje, to zaprosil dzieci na poszukiwanie jajek. Jajka oczywiscie wypchane cukierkami, bo tu chyba tylko tak umieja swietowac..




Tu Sofia z kolega porownuja zdobycze... nie wiem czy tylko ilosc czy jakosc tez :)

Przedswiatecznie.

Tu akcja przygotowan do swiat. Najpierw Sofia ganiala po sklepie dumna z nowej zdobyczy - wybrala swoj wlasny koszyk do zbierania jajek.

Przygotowania do malowania jajek (prawdziwe pisanki tez byly malowane, tydzien temu).

A tu nie wiem czy te jajka suszymy, czy moze grzejemy majac nadzieje ze wyskoczy kurczak?? :)

Dla Jasia!

Kolor troche nie ten co trzeba, ale fason wybrany. Rozmiarem pasowal idealnie. Szkoda ze byl drozszy od Billa motocykla!!!