Saturday, October 31, 2009
Tygrysek
Sofia dzisiaj nie byla zbytnio w nastroju do zdjec, ale pare sie udalo. Co do zbierania cukierkow, to najpierw niesmialo - poszla do dwoch domow i wrocila. Potem poszla do kolejnych dwoch domow i znowu wrocila. Takim sposobem zaliczylysmy 4 wycieczki i spacerki po osiedlu, i takim sposobem tygrysek byl ostatnim zbieraczem na osiedlu!

Tuesday, October 13, 2009
Kindermusik...
Dzisiaj udawalam paparazzi, i pstrykalam podczas zajec rytmiki. Sofia na zajeciach daje sobie rade raz lepiej raz gorzej. Czasem jest bardziej niesmiala, i przez pierwsze pare minut klei sie do mnie, a czasem rusza prosto po zabawki. (Zabawki do wyboru sa dostepne tylko przed zajeciami). Pozniej to zalezy od nastroju i pogody chyba. Czasem slucha uwaznie i chetnie wykonuje polecenia, a czasem goni za dziecmi. A czasem (czesto) siada na srodku na dywanie i przyglada sie nauczycielce i dzieciom. Rodzice uczestnicza w klasie przez cale 45 minut, wiec przynajmniej Sofia czuje sie swobodnie.
Tu, przed zajeciami, kazdy wybiera instrument i moze do woli narobic halasu :) W tle kolezanka Josie i jej mama Kate.
Naszyjnik jest na rytmice obowiazkowy.
Tu, przed zajeciami, kazdy wybiera instrument i moze do woli narobic halasu :) W tle kolezanka Josie i jej mama Kate.
Naszyjnik jest na rytmice obowiazkowy.Wypiekow ciag dalszy.
Tutaj Sofia walczyla z maszyna ktora obiera i kroi jablka.

A tu maszyna walczyla z Sofia.

A tu pora na mala przerwe po ciezkim dniu pieczenia.
A tu maszyna walczyla z Sofia.
A tu pora na mala przerwe po ciezkim dniu pieczenia.
Jesienne wypieki.
A tak wczoraj walczylysmy z jesienna nuda i pochmurna pogoda za oknem. Oto Sofia w roli piekarza. Na drabinie, bo jakos trzeba dosiegnac do foremek...
Powazne mieszanie:
Tuesday, October 6, 2009
Urodziny taty.
Sofia bardzo powaznie przejela sie urodzinami taty. W dniu wielkiego swieta, wybralysmy sie na zakupy zeby sama mogla wybrac prezenty. Chyba nie do konca rozumiala dla kogo te prezenty sa, albo po prostu bardzo chciala uszczesliwic tate zabawkami z jej ukochanymi postaciami z bajek. Tacie dostaly sie plastry ze Spongebob, ksiazeczka o misiach, i oczywiscie gra z Dora.
Jeszcze w drodze do domu Sofia oswiadczyla ze tata na pewno sie podzieli swoimi prezentami z nia (no bo przeciez wypada sie dzielic), i ze ona mu "pomoze" sie bawic nowymi zabawkami.
Budujemy.
A tu Sofia pomagala tacie w powaznej konstrukcji. Ja na wszelki wypadek w takich akcjach nie uczestnicze, i tylko slucham z drugiego pokoju czy nie ma krzykow paniki.
Babki z piasku.
Jak zawiezlismy Sofie na piekny bialy miekki piasek do Punta Cana, to nawet stanac na nim nie chciala. Nie mowiac juz o budowie zamkow, stworow itd. Ale w chlodny jesienny dzien, zabawa byla piekna w najzwyklejszej czarnej glebie!

Sunday, October 4, 2009
kempingu ciag dalszy.
W sobote rano udalo nam sie wybrac w dwie kompletne rodziny na spacer po lesie. Ja ogladalam grzyby i wspominalam stare dobre czasy jak to poszukiwalismy prawdziwkow. Ten tutaj kandydat sie nie nadawal:
Zdjec z wycieczki wiecej nie bylo, bo co chwile inne dziecko trzeba bylo niesc. Po spacerze udalo nam sie jeszcze wybrac na wycieczke na ryby - juz zaczynalo padac, ale dzieci byly dzielnymi rybakami.


A tu rodzinnie, tylko Sofia nie pozwolila sie juz fotografowac.
na kempingu.
W ubiegly weekend spedzilismy dwa dni w domku w lesie, z Sofii maloletnimi przyjaciolmi (i ich rodzicami oczywiscie). Obylo sie bez zlamanych kosci, bez wiekszych awantur o zabawki, bez zgubionych dzieci w lesie a nawet rodzice sie na siebie nawzajem nie poobrazali :) Podzial rol byl dosyc rowny jesli chodzilo o to kto goni za dzieciakami, kto godzi poklocone malolaty, kto gotuje, kto sprzata. Jeden wieczor udal sie przy ognisku, drugi przy kominku juz w domu - bo akurat lalo. I lac juz nie przestalo do konca wyjazdu, ale nawet przy oplakanej pogodzie, nie bylo zle.
Z samego rana, nikt nie mial ochoty na zdjecia:

Poranna kawka w lesie, mniam :)
Z samego rana, nikt nie mial ochoty na zdjecia:
Poranna kawka w lesie, mniam :)
Zdjecia z wyprawy do lasu i na ryby w kolejnym poscie.
na zakupach
Tego dnia Sofia nie przetrwala zakupow. Bidulka zasnela i wyryla czolem w wozek na zakupy... w reku jeszcze sciska plaster sera ktory dostala od pani na stoisku z serami :)

niedziela
Wedlug zyczenia... wlejamy kilka swiezych zdjec. Tutaj Sofia biegala w niedzielny poranek. 
Dokladne ogledziny chwastow.
Tak spedzalysmy pochmurny niedzielny poranek.

Dokladne ogledziny chwastow.
Subscribe to:
Comments (Atom)



