Friday, July 10, 2009

Wycieczka do ZOO!

W przepiekne czwartkowe popoludnie wybralysmy sie we dwie do zoo podziwiac zwierzaki. Sofia jest bardzo zainteresowana swiatem dokola, i zaczyna zadawac 100 pytan dziennie na temat wszystkiego co widzi. Na zwierzakach tez sie zna, potrafi je nazwac, wie nawet jakie odglosy wydaja. Tym bardziej wiec wycieczka do zoo to trafna atrakcja. Spacerkiem krazylysmy po parku, odwiedzajac jego mieszkancow. Na mini plac zabaw nawet nie dotarlysmy (a z pewnoscia byloby to ogromna radocha) - bo nam zamkneli park. Trzeba wiec bedzie pojechac jeszcze raz. No ale tymczasem - Zoska na wolnosci :)

Byly lwy, zebry, antalopy, strusie, zyrafy, malpy, slonie...

No i oczywiscie wycieczka nie bylaby wycieczka jak by zabraklo lodow czekoladowych. Jest to zdecydowanie ulubiona potrawa Sofii :)
Momentami ozdoby w zoo byly bardziej interesujace niz zwierzeta :)

Duzym hitem byly tez wielkie akwaria z rybami, niedzwiedziami polarnymi i rekinami. Byly tez podwodne szklane tunele, gdzie mozna byla od spodu ogladac plywajace niedzwiedzie.

Byl jeszcze plac zabaw na ktory zabraklo nam niestety czasu. Trzeba bedzie jeszcze tam wrocic :)

Zoska myje zeby

Tu komentarze sa w pelni zbedne...

Tuesday, July 7, 2009

Wesole Miasteczko

Czy cos w tym stylu, bo nie wiem jak to inaczej nazwac. Wczoraj spedzilysmy 4 godziny tulajac sie w kurzu i patrzac aby nie wdepnac w konskie "skarby". Najpierw obejrzalysmy zwierzaki. Sofia byla zafascynowana widzac z bliska konie, krowy, swinki, owce. Udalo nam sie nawet zobaczyc konia w kapieli, i krowe u fryzjera :)


Na obiad byly lody czekoladowe, bo inaczej by sie nie dalo!

Po "obiedzie" byla prawdziwa zabawa... byly karuzele, zjezdzalnie, i rozne inne pojazdy wywolujace zawroty glowy ;)




Tak oto zabijamy czas zeby nie tesknic za Tata.

Lipiec - ciag dalszy.

Tak oto swietowalismy dlugi weekend. W piatek byly zagle. Sofia jest bardzo dzielna zeglarka. Pogoda byla najpierw taka sobie, wprost do zeglowania, ale dosc powiewnie. Udalo sie zrobic jedna fotke. Potem zrobila sie taka burza ze trzeba bylo dziecko i aparat chowac od deszczu!

W niedziele pogoda sie wyklarowala, ale wiatr zaniemogl. Wiec pozostal naped na wiosla. Sofia kajakowala tym razem ze swoim malym kolega, ktory na kajaku byl pierwszy raz w zyciu :)

Tu chyba bawili sie w berka, albo chowanego, albo jedno i drugie.





Tak wlasnie sobie swietowalismy. Im blizej wody i dalej od TV, tym dla nas lepiej :)

Thursday, July 2, 2009

Taki sobie deszczowy lipiec...

Tak dzisiaj po poludniu bawilysmy sie w deszczu. Sofia kazala sie ubrac w peleryne, adidasy, poszukala parasolki, i ruszyla do akcji. Tak sie w tym deszczu paplalysmy przez godzine, byla nawet jazda na rowerze.